1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Europa

Oszukani na bruku: bezdomni Polacy w Hamburgu

W Hamburgu żyje na bruku około pięciuset Polaków. Potrzebują pilnie pomocy, bo 1 maja pojawią się nowe problemy.

Wielu bezdomnych Polaków wstydzi się pokazywać twarz

Napotkany na hamburskim dworcu bezdomny Polak chce pozostać anonimowy. Ma nie więcej niż 40 lat, obrzękniętą twarz i smutne oczy w kolorze nieba. W Hamburgu przebywa od półtora roku. Trzy razy go oszukali - opowiada. „Swoi mnie oszukali. Polacy. Polacy” – wykrzykuje. Wyjmuje spod pazuchy napoczętą butelkę wódki i bierze łyk. „Trzeba jechać do pracy tylko w pewne miejsce” – dodaje. Pracodawcy są mu winni 5400,- , 700,- i 780,- euro. „I co im mogę zrobić, jak nielegalnie pracowałem, bez kontraktu?” – pyta bezradnie. Nie wierzy, by po 1 maja cokolwiek zmieniło się na lepsze. „Myślę, że Polacy będą nadal rąbani w tyłek. Ja myślałem, że Niemcy są inni. Mój kolega robił u Niemca, przerobił dwa miesiące, a tamten go oszukał. Mój były pracodawca, Polak, 20 lat w Niemczech, oszukał mnie na 5 tysięcy euro. Miał 7 samochodów – nawet swojego chrześniaka oszukał" - opowiada.

„Samotny żagiel”
Zdzisław (z prawej) i jego bezdomny czeski kolega Roman

Zdzisław (z prawej) i jego bezdomny czeski kolega Roman

Także 53-letni Zdzisław wylądował na bruku, kiedy został oszukany przez nieuczciwego pracodawcę. W Hamburgu jest od 20 lat, z tego 17 przepracował na czarno. Ostatnie dwa lata pracował u przedsiębiorcy polskiego pochodzenia. „Polacy wykorzystują a Niemcy się od nich zaczynają uczyć” – twierdzi. Oszukano go na ponad 5 000 euro. Pracodawca miał przyjechać i zapłacić. Czekali z kolegą, ale nie przyjechał. Kiedy zadzwonili powiedział im, że zapomniał i jest poza Hamburgiem. Gdy pojechali do niego kilka dni później pod wskazany adres, nie zastali go.
Zdzisław mówi, że ma wiele marzeń, ale najważniejsze z nich to być z żoną, która go nie chce. Więc nie wraca do kraju, bo nie chce być ciężarem dla matki. W czasie trzech lat bezdomności Zdzisiek był trzy razy w Polsce - raz pięć, drugi raz sześć tygodni, u siostry, ale wrócił na ulice Hamburga.
Pomoc w odbiciu się od dna

Grupa projektowa - od lewej: Karolina Kowalska, Ulrich Hermannes, Stanislaw Szczerba i Andrzej Stasiewicz

Bezdomni Polacy żyją na ulicach Hamburga nie tylko samotnie - jak mężczyzna napotkany na dworcu czy Zdzisław. Trzymają się też w grupach. Stanisław Szczerba spotyka ich codziennie na przystanku autobusu. Bezpłatny autobus zawozi bezdomnych Polaków sprzed dworca kolejowego do noclegowni i rano odwozi w to samo miejsce. Szczerba jest streetworkerem i pracownikiem specjalnego polsko-niemieckiego projektu dla bezdomnych z krajów Europy środkowej i wschodniej.
„Bezdomni Polacy na ulicach Hamburga mają różne biografie. Są to głównie ludzie, którzy nie mogli znaleźć pracy w kraju; dużo jest młodych ludzi z wyżu demograficznego lat osiemdziesiątych. Kryje się za tym cały proces wykluczenia społecznego, który trwa lata” - mówi Szczerba. Każdy bezdomny Polak ma za sobą jakąś tragedię, jakiś problem losowy. Nikt dobrowolnie nie mieszka na ulicy - podkreśla.

Redakcja poleca

Linki