1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

„Medal Wdzięczności” - Solidarność dziękuje 46 Niemcom

Specjalnym „Medalem Wdzięczności” Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku dziękuje obcokrajowcom, którzy wspierali Polskę w długoletniej walce o wolność i demokrację.

Medal Wdzięczności - w 30 rocznicę Solidarności Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku honoruje nim obcokrajowców.

Medal Wdzięczności - w 30 rocznicę Solidarności Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku honoruje nim obcokrajowców.

Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku

Po raz pierwszy Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku odznaczyło „Medalem Wdzięczności” 325 obcokrajowców (w tym 20 pośmiertnie) z okazji 30 rocznicy powstania NSZZ Solidarność. Dziękowano im za pomoc charytatywną, wsparcie polityczne i medialne, wsparcie społeczności lokalnej, jak również wysyłkę pomocy sprzętowej dla polskiej opozycji. Najwięcej odznaczonych osób pochodziło z Francji - 135 i z Niemiec - 46; pozostałe z Włoch, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji, Australii, USA, Belgii, Portugalii, Szwajcarii, Słowacji, Holandii.
„Zwycięstwo Solidarności i upadek sowieckiego imperium byłyby znacznie trudniejsze, gdyby nie pomoc wielu ludzi dobrej woli z całego świata”, napisał w komunikacie opublikowanym na początku 2009 roku dawny dyrektor ECS, Maciej Zięba OP.

Garstka odznaczonych z wielkiej akcji pomocy dla Polski

Dziennikarka i autorka, Monika Held

Osoby odznaczone w pierwszej kolejności „Medalem Wdzięczności” ECS, to tylko garstka większej liczby ludzi wielkiej wyobraźni, którzy nie wahali się wspierać Solidarności i organizować po ogłoszeniu 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego różnego rodzaju pomocy dla Polaków i polskiego podziemia. Tę pomoc nazywano w Niemczech „Polenhilfe” – pomocą dla Polski, w Polsce „zrzutami”. Dopiero teraz po 30 latach dowiadujemy się, że Niemcy stawali się dla Polaków także przemytnikami (1,2).
W pierwszej grupie 46 Niemców wyróżnionych Medalem Wdzięczności są: dawny minister pracy Norbert Blüm (CDU), Sigrid i Rudolf Boehler, Brigitte Bokelman, Marga Datene, Bernard Durst, Alberta i Christel Fritsch, Reinhard Gnauck, Fritz Götz , prof. Hans Henning, Maria i August Wilhelm, Monika Held , Helga Hirsch, Ruth Henning, Georg Hüssler, Jahn Roland Jahn, Willi Koschutjak, Nina Kozłowska, Peter Kriedte, Walter Lorang , Monika i Walter Matt, Konrad Mayr, Śp. Ludwig Melhorn, Adelheid Mirwa, Peter Platzer, Klaus Rehn, Florian Schwinn, Christian Semmler, Wolfgang Stock, Śp. Lew Kopelew, Śp. Ksiądz Paul Montag, Śp. Günter Särchen, Wolfgang Templin, Joachim Trenkner, Judith Ullrich, Claus Ullrich, Margot Unbescheid, Reinhold Vetter, Jürgen Wahl, Elisabeth Weber, Wiltrud Wessel, Karin Wolff, Jörn Ziegler .

Dziękują za pamięć zdziwieni, że ktoś jeszcze pamięta

Norbert Blüm

Prof. Hans Henning Hahn, wykładowca historii wschodnioeuropejskiej z Uniwersytetu w Oldenburgu napisał w liście do Europejskiego Centrum Solidarności – „Jestem bardzo wzruszony tym gestem symbolicznym, lecz bardzo ważnym, i w ogóle, że ktoś jeszcze pamięta - nie tylko, co się działo 30 lat temu w Polsce, ale również o roli zaangażowanych przyjaciół w innych krajach. Historia zmieniła sytuację naszych krajów tak zasadniczo, że trudno znaleźć kogoś, kto się jeszcze interesuje tamtymi wydarzeniami. Bardzo serdecznie dziękuję za przyznanie mi takiego wyróżnienia.

Monikę Held, pisarkę i dziennikarkę to wyróżnienie również zaskoczyło. W rozmowie z Deutsche Welle powiedziała: „Nie bardzo wiem, czym sobie na nie zasłużyłam. Jeździłam z wieloma transportami do Polski, przeważnie do byłych więźniów Auschwitz, którym wtedy straszliwie źle się powodziło. Wielu z nich działało w Solidarności, bo drzemał w nich stary duch walki.”
Solidarność „zwiastowała śmierć socjalizmu”
Norbert Blüm, minister pracy i spraw socjalnych w rządzie Helmuta Kohla (1982 – 1998) był wielkim orędownikiem Solidarności; jeździł po Europie środkowej i wschodniej, odwiedzał Polskę. Po 1989 roku wspierał fundację S.O.S Jacka Kuronia. Deutsche Welle powiedział: „Solidarność była zwiastunem zgonu potężnego sowieckiego socjalizmu. Ludzie Solidarności, kobiety jak i mężczyźni dowiedli, że idee zwyciężają potężne rakiety i czołgi. Gdyby nie Solidarność, nie byłoby upadku muru”.

Dr. Reinhard Gnauck w czasie demonstracji przeciwko represjom w Polsce.


Lekarz, Reinhard Gnauck był prezesem IGFM, Międzynarodowego Towarzystwa Obrony Praw Człowieka, we Frankfurcie nad Menem. IGFM poparło Solidarność, rozdając 3 października 1980 roku pierwsze ulotki przed kościołem św. Katarzyny we Frankfurcie nad Menem. „W ulotkach wzywaliśmy DGB (Niemiecką Federację Związków Zawodowych), rząd i wszystkich Niemców do wyrażenia poparcia dla Solidarności oraz wpłacania darowizn”. Organizacja publikowała obszerne informacje na temat Solidarności i organizowała pomoc materialną. „Co nie udało się w 1953 roku w NRD i w 1956 roku na Węgrzech, osiągnęli w 1980 roku Polacy zakładając niezależny związek zawodowy Solidarność; pokojowym oporem obalono komunistyczny reżim, odzyskano wolność dla własnego kraju i przywrócono ją Europie”- powiedział Deutsche Welle Reinhard Gnauck.

Robiliśmy, co należało zrobić

Klaus Rehn,

Klaus Rehn jest aptekarzem. Do Polski jeździł z transportami lekarstw. Transporty organizowała we Frankfurcie nad Menem Krystyna Graef, znana lekarka polskiego pochodzenia. Każda wyprawa z transportami była dla Klausa Rehna „emocjonująca”, opowiada Deutsche Welle Transporty pomocy przetrzymywano godzinami na granicy; wszyscy byli zmęczeni i zmarznięci. Ale kiedy dotarli do celu, „świeciło słońce, w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu”. Niezwykle serdeczne przyjęcie w Polsce rekompensowało im wszystkie trudy. „Szczera wdzięczność utwierdzała nas w tym, że to, co robimy, jest właściwe”. Klaus Rehn pomógł w ciągu trzech lat zebrać w Niemczech kilka ton lekarstw. Kiedy dostarczał je ciężarówkami do Wrocławia, Warszawy, Krakowa czy Łodzi, mógł się przekonać na miejscu, jak są wykorzystywane i dokąd są przekazywane. Opowiada, że za każdym razem było to przejmujące uczucie. „Przyznam, że jestem bardzo zaskoczony, że mój udział w tych transportach pomocy dla ludzi w Polsce uhonorowany został Medalem. Dziękuję, ale robiłem, co należało robić.”

Pomoc, która zaowocowała kontaktami na całe życie

Jörg Ziegler z synem

Jörna Zieglera ma bardzo wiele wspomnień związanych z „Solidarnością“ z lat 1980 – 1983. Jako student działał w Międzynarodowym Towarzystwie Praw Człowieka (IGFM) we Frankfurcie nad Menem. Z kolegami postanowił nawiązać kontakty z działaczami Solidarności. „To zaważyło na moim życiu”, powiedział Deutsche Welle. W Lublinie, a potem na kongresie Solidarności w Gdańsku poznał wielu Polaków, z którymi się zaprzyjaźnił. „Solidarność była dla mnie niezwykłym fenomenem – ruchem obywatelskim, wyrazem umiłowania wolności i zrywem całego narodu, wielkich mas, była przestrzenią dla kreatywnego myślenia i snucia wizji przyszłości. To żywe i tak oczywiste uczucie wspólnoty w narodzie było dla mnie, młodego Niemca nowe, było jak siła, którą czerpie się z kolektywnej wiary chrześcijańskiej i silnego związku z katolickim Kościołem. Te wrażenia w czasie pierwszej podróży były tak fascynujące, że odwiedziłem Polskę jeszcze wielorotnie.” Jörn Ziegler nie mógł pojechać na kongres NZS (Niezależne Zrzeszenie Studentów) we Wrocławiu. Przeszkodził mu w tym stan wojenny. Dopiero w maju 1982 roku pojechał do Polski. Wtedy odwiedził m. in. Danutę Wałęsową. Poprosił ją o pozwolenie na przemyt dużych ilości znaczków „Solidarności” do Niemiec. Studenci sprzedali je później, aby zdobyć środki na pomoc dla internowanych związkowców. „Solidarność i polskie doświadczenia nauczyły mnie w latach 1980 – 1982, jak wizjonerska i autentyczna siła tkwi w wierze w normalność i w konieczności czynienia dobra i tego, co słuszne. Oprócz licznych wspomnień i doświadczeń z tamtych czasów pozostało mi wielu przyjaciół z Polski, z którymi mam kontakt do dzisiaj”.

Inspektor policji w służbie polskiej opozycji

Monika i Walter Matt

Monika i Walter Matt organizowali transporty do Polski. Byli pod mocnym wrażeniem nowej Ostpolitik Willy Brandta. „Z zainteresowaniem obserwowaliśmy to, co działo się w Polsce. W grudniu 1981 roku po ogłoszeniu stanu wojennego powołaliśmy inicjatywę obywatelską „Przyjaźń z Polską”, a na początku 1982 roku wysłaliśmy pierwszy transport do Warszawy”. Takich transportów było 40. Przemycano w nich m.in. urządzenia elektroniczne dla ‘Radia Solidarność’. Inspektor policji, Walter Matt opowiada, że do dzisiaj dźwięczy mu w uszach zapowiedź: „Tu Radio Solidarność”. Walter Matt jest jednym z kilku członków „grupy przemytników”, której przewodził dziennikarz Florian Schwinn z Frankfurtu nad Menem. Wszyscy otrzymali „Medale Wdzięczności” ECS.

Florian Schwinn

Do grupy należał też Willi Kotschutjak, inżynier z fabryki Volvo. To on, znając każdy zakamarek w ciężarówkach, ukrywał w specjalnych skrytkach nadajniki radiowe, anteny, farby, maszyny drukarskie, skanery do przeszukiwania ubeckich pasm łączności. Celnikom nigdy nie udało się w transportach z lekarstwami i urządzeniami medycznymi znaleźć schowków z inną przesyłką. Dzięki sprzętowi z Niemiec wrocławskie podziemie nadawało swój program radiowy i jako jedyne miasto w Polsce prowadziło całodobowy nasłuch ubecji.

„Czuliśmy się sami wzbogaceni pomagając Solidarności”

Ruth Henning, wydawca „Transodry” oraz Christian Semler, redaktor berlińskiego dziennika TAZ, przyłączyli się już w 1980 roku do ruchu wspierającego Solidarność. O NSZZ pisali w prasie, broszurach i w publikacjach książkowych.

Ruth Henning i Christian Semler

13. grudnia 1981 roku zorganizowali pierwszą demonstrację pro solidarnościową w Kolonii. To był to bardzo mroźny wieczór, ale zebrało się 1000 osób. Ruth Henning i Christian Semler organizowali też rożne spotkania poświęcone Solidarności, koncerty, wieczory filmowe, jeździli często do Polski. Brali m. in. udział w marszu głodowym w Łodzi. Później wspierali solidarnościowe podziemie sprzętem poligraficznym. W Polsce wiedziano o ich lewicowych przekonaniach, ale, jak zaznaczają, wszyscy odnosili się do nich przyjaźnie. „Nas ta działalność na rzecz Solidarności wzbogacała i chętnie to wspominamy”.

Wdzięczność za intensywne niemiecko-polskie rozmowy

Elisabeth Weber z partii Zielonych, interesowało jako działaczkę ruchu pacyfistycznego i antyatomowego, znalezienie w Polsce po narodzinach Solidarności politycznych sprzymierzeńców. „Po ogłoszeniu stanu wojennego solidarność z Solidarnością rozumiała się sama przez się”, zaznacza. Dzisiaj

Elisabeth Weber

Elisabeth Weber opowiada, jak ważne były dla niej spotkania i rozmowy z Polakami. „Ważne były dla mnie opowiadania o doświadczeniach z Hitlerem i Stalinem, o zakłamaniu komunizmu, o doświadczeniach ruchu oporu.” Najbardziej Elisabeth Weber była oczarowana rozmowami z Jackiem Kuroniem. Powiedział jej kiedyś na koniec trwającej kilka godzin rozmowy: „Nie zapomnijcie nigdy, że wolność, którą macie w sobie, i za którą was lubię, też jest częścią systemu, w którym żyjecie”. To Jacek Kuroń jej wtedy uświadomił, że „udział w kształtowaniu państwa prawa i demokracji trzeba sobie wywalczyć”.

Udział Polski w zjednoczeniu Niemiec

Jürgen Wahl z małżonką Liesel. Ich dom był i jest miejscem spotkań Polaków.

Jürgen Wahl, współtwórca europejskiego ruchu partii ludowych, ma wielu przyjaciół w Polsce. Niemiecki publicysta był m.in. współorganizatorem utworzonej w Parlamencie Europejskim organizacji pomocy i wsparcia dla Solidarności „Amici Poloniae”.
“Jako Niemiec nigdy nie zapomnę, że to dzięki polskim zmaganiom o wolność możliwa była jedność Niemców, ponieważ Polska mocno i cierpliwie pomagała w tym, żeby skłonić Moskwę do innego, nowego myślenia” – powiedział w rozmowie z Deutsche Welle Jürgen Wahl.

ECS nie dotarł jeszcze do wszystkich

Kto ze zgłoszonych osób został uhonorowany „Medalem Wdzięczności”, rozstrzygała kapituła, w której zasiadali: Lech Wałęsa – przewodniczący, Bogdan Borusewicz (Marszałek Senatu), Jerzy Borowczak (Europejskie Centrum Solidarności), Zbigniew Bujak (Mazowsze), Mirosław Chojecki (koordynator pomocy sprzętowej zza granicy), Władysław Frasyniuk (Dolny Śląsk), Tadeusz Jedynak (Górny Śląsk), Stefan Jurczak (Małopolska), Bogdan Lis (Gdańsk), Andrzej Milczanowski (Pomorze Zachodnie), Janusz Pałubicki (Wielkopolska), Jan Rulewski (Bydgoszcz), Grażyna Staniszewska (Podbeskidzie) i Danuta Winiarska-Kuroń (Region-Środkowo Wschodni).

Medal Wdzięczności


„Medal Wdzięczności” Europejskiego Centrum Solidarności nie dotarł jeszcze do wielu osób, które zasługują na to wyróżnienie. Równoznaczne z Medalem Wdzięczności byłoby na pewno odszukanie i opowiedzenie historii o tych wszystkich ludziach, którzy przez wiele lat organizowali pomoc dla Polaków i podziemnej Solidarności.
Medal Wdzięczności został wykonany według projektu Dobrochny Surajewskiej. Słowo „dziękuję" zostało wybite na awersie Medalu w 43 językach (m. in. po polsku, angielsku, niemiecku, francusku, włosku, japońsku, grecku, litewsku, szwedzku, walijsku, czesku, portugalsku, japońsku).
Barbara Cöllen
Red.odp.: Maögorzata Matzke

Polecamy:

1. Gazeta Wyborcza/Wrocław, 26 maja 2006, Str. 4 „Jak Niemcy dla Polaków zostali przemytnikami”, Beata Maciejewska
2. Gazeta Wyborcza/Wrocław, 27-28 maja 2006 „Niemcy złamały stereotypy” oraz „Działacze polskiego podziemia dziękowali Niemcom”, Michał Kokot

Więcej z tej kategorii