1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

30. rocznica stanu wojennego

Niemieckie związki zawodowe: cicha solidarność z Solidarnością

Niedoszła wizyta

W styczniu 1981 roku H.O. Vetter zaprosił Lecha Wałęsę do odwiedzenia RFN. Lider Solidarności zaproszenie przyjął, lecz termin wizyty wyznaczono pół roku później na styczeń 1982 roku. W tym samym czasie wystosowano zaproszenie do NSZZ Solidarność region Mazowsze. Zaproszenie przekazał rzecznik ambasady RFN Klaus Reiff. Za jego pośrednictwem przekazano zamówienie do DGB na pomoc techniczną: powielacze, kserokopiarki, maszyny drukarskie, powielacze itp.


Hans-Jürgen Wischnewski był szefem klubu parlamentarnego SPD

Hans-Jürgen Wischnewski był szefem klubu parlamentarnego SPD

Najżywsze kontakty zarząd DGB miał ze Zbigniewem Bujakiem w regionie Mazowsze i Markiem Chlebowiczem, dziennikarzem radiowym. Chlebowicz był producentem audycji NSZZ Solidarność dla radiowęzłów zakładowych w całym kraju. Zbigniew Bujak kierował delegacją, która przyjechała w dniach 24-31 października 1981 roku do Niemiec, aby przygotować wizytę Lecha Wałęsy. O wizycie działaczy Solidarności wiedział polski MSZ. Delegację witali i żegnali pracownicy polskiej placówki dyplomatycznej z Kolonii. Kierownictwo DGB zaoferowało przeszkolenie działaczy Solidarności w zakresie działalności związkowej. Przekazało też Radia Solidarność urządzenie do kopiowania kaset magnetofonowych z audycjami dla radiowęzłów zakładowych. Stan wojenny uniemożliwił dostarczenie studia do nagrywania audycji. Do 18 września 1981 roku zarząd DGB przeznaczył na pomoc techniczną dla NSZZ Solidarność 18.946,03 DM. Do stanu wojennego 25 tysięcy DM.

Reakcje na stan wojenny

Na ogłoszenie stanu wojennego w Polsce Niemiecka Federacja Związków Zawodowych DGB zareagowała 14 grudnia 81 roku ostrym sprzeciwem i natychmiastową akcją pomocy. Powołano stowarzyszenie „Solidarność z Polską – DGB e.V.” z siedzibą w Düsseldorfie. Była to organizacja pożytku publicznego, która mogła wydawać zaświadczenia dla urzędu skarbowego o wartości przekazanej darowizny. Powołano też rzecznika ds. Polski, którym został Gerhard Schmidt, członek zarządu DGB. Zrzeszonym w federacji związkom branżowym polecono przelać sumę w wysokości 0,06 DM za każdego członka. Zebrano w ten sposób na pomoc pierwsze pół miliona DM.
Po ogłoszeniu stanu wojennego DGB szybko zarzuciła pomysł, aby dostarczać paczki bezpośrednio do rodzin internowanych działaczy solidarnościowych. Przebywający wtedy w Niemczech aktywiści NSZZ Solidarność doradzali, aby oddać sprawy przekazywania pomocy do Polski w ręce organizacji charytatywnych. W tej sprawie odbyła się w Rzymie rozmowa kierownictwa DGB, Heinza O. Vettera i Erwina Kristoffersona z Janem Pawłem II i biskupem Czesławem Dominem z katowickiej parafii. Zawiązane przez niemieckich związkowców stowarzyszenie „Solidarność z Polską” istniało do 1992 roku i zebrało dary dla Polski o łącznej wartości blisko 3,5 mln DM. Część pieniędzy przekazano Amnesty International.

Demonstracje poparcia

Kanclerz Helmut Schmidt w październiku 1980 r. z Helmutem Kohlem, wówczas liderem CDU, kilka lat później kanclerzem

Kanclerz Helmut Schmidt w październiku 1980 r. z Helmutem Kohlem, wówczas liderem CDU, kilka lat później kanclerzem

Do największych demonstracji posolidarnościowych w całych Niemczech doszło 30 stycznia 1982 roku. To był dzień „Solidarności z Solidarnością”. Pod takim hasłem DGB zorganizowało wielką demonstrację w Mühlheim an der Ruhr w Nadrenii Północnej-Westfalii. W pro solidarnościową działalność włączała się też związkowa fundacja im. Böcklera. Żeby zebrać pieniądze na pomoc dla Polski sprzedawano znaczki pocztowe i plakietki z logo Solidarności. Wydrukowano 150 tys. plakatów i 3 mln ulotek. Ćwierć miliona marek, które zebrano, przeznaczono na lekarstwa i żywność. Firma, „co op Hamburg” przejęła transporty DGB dla Solidarności, także na Śląsku. Lekarstwa wysłane do Polski przez DGB były w dużej części darem związku pracowników przemysłu chemicznego i rad zakładowych firm farmaceutycznych. Na ten cel zebrano blisko 4 mln DM. Najważniejszym partnerem DGB w niesieniu pomocy dla Polski był w tamtych czasach Prymasowski Komitet Pomocy Ludziom Pozbawionym Wolności w Warszawie.
Na pomoc DGB składały się głównie dary od poszczególnych związków branżowych. Docierały one do Polski różnymi kanałami i bez rozgłosu. Na przykład Niemiecki Związek Dziennikarzy przekazał przez Klausa Reiffa, rzecznika ambasady NRF w Warszawie, 20 tys. DM na pomoc dla polskich dziennikarzy, którzy po wprowadzeniu stanu wojennego stracili pracę. Bardzo zaangażowany w pomoc dla Solidarności był związek pocztowców, ale i przeważnie lokalne oddziały związków branżowych.
Lecz byli też związkowcy niechętni niesieniu pomocy dla Solidarności. W dostępnych opracowaniach wymienia się m.in. związek branżowy Papier i Druk czy związek pracowników przemysłu metalowego IGM. Obawiano się podobno o własne miejsca pracy, dlatego, że w Niemczech przebywało najwięcej uchodźców solidarnościowych.


Biuro NSZZ Solidarność w Bremie

200 młodych Polek i Polaków urodzonych 31 sierpnia 1980 roku, tu na zdjęciu z Lechem Wałęsą w 2005 r.

200 młodych Polek i Polaków urodzonych 31 sierpnia 1980 roku, tu na zdjęciu z Lechem Wałęsą w 2005 r.

12 grudnia 1981 roku na zaproszenie Izby Robotniczej przybyła do Bremy, do stoczni Wulkan delegacja gdańskiej stoczni im. Lenina. Tam zastał polskich związkowców (12 osób) stan wojenny. Dwie osoby wróciły do domu. Po kontrowersyjnych sporach między partiami politycznymi w bremeńskim senacie, polskim związkowcom zaoferowano, kwatery i biuro informacyjne. Po interwencji Erwina Kristoffersona DGB zobowiązało się pokrywać przez rok koszty biurowe i czynsz.

Biuro informacyjne w Bremie miało mieć pozycję nadrzędną w stosunku do innych grup wspierających polskie podziemie; było uprawnione do występowania w Niemczech w imieniu NSZZ Solidarność. Planowano, że stamtąd miały wyruszać trzynastego dnia każdego miesiąca transporty z lekarstwami i żywnością do Polski. Biuro miało pośredniczyć w akcjach patronatu prowadzonych przez niemieckich związkowców; miało też utrzymywać kontakty z grupami Solidarności za granicą. Aby skoordynować wszystkie działania kilku grup pro solidarnościowych w Niemczech, zorganizowano 13 marca 1982 roku, z inicjatywy ówczesnego premiera Nadrenii Północnej – Westfalli Johannesa Raua (SPD) i szefa działu zagranicznego DGB Erwina Kristoffersona, spotkanie w Düsseldorfie. Obecnych było na nim 27 polskich aktywistów ruchu pro solidarnościowego z Niemiec. Biuro Solidarności w Bremie nie istniało długo. Po roku gdańscy związkowcy zgłosili się do polskiej ambasady, „ujawnili” i wrócili do kraju. Na ich temat krążą różne pogłoski o związkach z tajnymi służbami, przywłaszczeniu pieniędzy i ucieczce z nimi do kraju.


"Sprzeczne postawy"

Plakaty i ulotki rozdawane na akcjach protestacyjnych

Plakaty i ulotki rozdawane na akcjach protestacyjnych

Holenderski slawista, Idesbald Goddeeris, który analizował postawę europejskich związków zawodowych wobec narodzin NSZZ Solidarność i jego delegalizacji po ogłoszeniu stanu wojennego twierdzi, że była ona „sprzeczna lub zmieniająca się”, „bliższa wahaniom niemieckim niż entuzjazmowi części francuskich, belgijskich i włoskich”. Wiele z nich nie angażowało się w pomoc i poprzestało tylko na werbalnym poparciu. Goddeeris zwraca także uwagę na to, że szef brukselskiego Biura Solidarności, J. Milewski „właściwie pisał częściej o zjawiskach niekorzystnych dla „Solidarności”. Dlatego też brak jest większej liczby źródeł informacji o pozytywnych przykładach wsparcia Solidarności przez związkowców za granicą. Goddeeris pisze, że w wielu krajach Europy Zachodniej panował antyamerykanizm i przekonanie, że „lepiej być czerwonym niż martwym”. Ludzie obawiali się kryzysu ekonomicznego. Walka „Solidarności” była dla nich kwestią drugorzędną. W niektórych państwach stosunek związków zawodowych i całego społeczeństwa do „Solidarności” wydawał się wręcz wrogi (Grecja i szczególnie Finlandia są wymieniane wśród krajów najbardziej nieprzyjaźnie nastawionych do ruchu solidarnościowego w Polsce). Nawet wspólnie przyłączyły się one potem do niemieckiego protestu przeciw przystąpieniu „Solidarności” do ETUC100 (Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych), ale same „nie wykazywały się żadną aktywnością” – zauważa holenderski badacz. Protest niemieckich związkowców Goddeeris tłumaczy tym, że postawa DGB „nie brała się z negatywnej opinii o ‘Solidarności’, ale z przekonania, że Konferencja była złym narzędziem do osiągnięcia tego celu”.

Barbara Cöllen
Red.odp: Małgorzata Matzke / du

Audio i wideo na ten temat