Pomoc DGB dla Solidarnosci wydawała się wstrzemięźliwa w porównaniu z brawurowymi reakcjami francuskich związkowców. Za to Niemcy przodowali we wsparciu technicznym. Ale była to pomoc bez rozgłosu.
Eksponat z wystawy Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku
Narodziny niezależnego, samodzielnego związku zawodowego w samym centrum bloku wschodniego nie pasowały do koncepcji nowej „Ostpolitik” rządzących w RFN socjaldemokratów. Wtedy, inaczej niż dzisiaj, układały się też polsko-niemieckie relacje. W Polsce niemiecki straszak wykorzystywano przy każdej nadarzającej się okazji, jako narzędzie komunistycznej propagandy. Tym wszystkim były podyktowane działania Niemieckiej Federacji Związków Zawodowych DGB (w 1981 roku 7,9 mln członków). Zarząd DGB był politycznie związany z SPD. Ocena postawy kierownictwa DGB, któremu zarzuca się wstrzemięźliwość i obojętność, wypada nieco inaczej po zapoznaniu się z dokumentami archiwalnymi z tamtych czasów. Niemieccy związkowcy niewątpliwie najbardziej wsparli NSZZ Solidarność środkami technicznymi. Rugany za nikłe poparcie dla rodzącego się ruchu solidarnościowego zarząd DGB, jak można przeczytać w dokumentach, na które powołują się autorzy licznych w międzyczasie opracowań, stosował w swych działaniach strategię dyskretnej pomocy materialnej i technicznej – cichej solidarności z Solidarnością. Prośby o to, jak się okazało po latach, kierowały do DGB nie tylko SPD i niemiecki MSZ, ale także sami działacze NSZZ Solidarność.
Poparcie DGB dla strajków 25 sierpnia 1980 roku
Pierwsze reakcje
Heinz-Oskar Vetter szef DGB.
Kluczową rolę w związkowej akcji pomocy dla rodzącej się, a potem zdelegalizowanej po 13 grudnia 1981 roku Solidarności odegrali Erwin Kristoffersen, szef działu zagranicznego Niemieckiej Federacji Związków Zawodowych (DGB) oraz jej przewodniczący Heine Oskar Vetter. Już w lutym 1980 roku, w sprawozdaniu sporządzonym po wizycie w Polsce, Erwin Kristoffersen prognozował wybuch niezadowolenia Polaków z pogłębiającego się kryzysu gospodarczego i zaopatrzeniowego. 27 sierpnia 1980 r. DGB opublikowała pierwszy komunikat, w którym oświadczyła, że obserwuje strajki w Polsce „z niepokojem i uwagą”. W późniejszym oświadczeniu wydanym na początku września federacja związków zawodowych w RFN oficjalnie wyraziła poparcie dla NSZZ Solidarność: „To jest logiczną konsekwencją społecznych zasad wyznawanych przez DGB. Jeśli rzeczywiście dojdzie do powstania niezależnego związku, to jest oczywiste, że DGB zaoferuje pomoc”, napisano. Erwin Kristoffersen już 15 września 1980 udał się do Gdańska. Władze PRL ukarały go za to, odmową wydania wizy.
"Dyskretne, lecz stałe kontakty"
Egon Bahr, architekt niemieckiej Ostpolitik. Prowadził z ramienia rządu negocjacje z NRD.
Od tej pory DGB wspierała ruch solidarnościowy ze szczególną ostrożnością. Także związkowcy z innych krajów wskazywali po rozmowach z działaczami NSZZ Solidarność i Lechem Wałęsą, że nagłaśnianie kontaktów z Zachodem władze PRL mogłyby odebrać jako prowokację. Mołłoby to też zdyskredytować działaczy Solidarności. Norweski dziennikarz Charles Kassman, reprezentujący Międzynarodowe Zrzeszenie Wolnych Związków Zawodowych (IBFG) pisał w notatce o spotkaniu z Lechem Wałęsą (16. września 1980 roku), że NSZZ Solidarność zależało w pierwszej kolejności na wspieraniu jej poza granicami Polski i na „dyskretnych, lecz stałych kontaktach z zachodnimi organizacjami”. Kassman wskazywał, że polscy związkowcy są zainteresowani w pierwszej kolejności pomocą techniczną: drukarkami, powielaczami, kopiarkami i dostawami papieru – to wszystko dostawali od DGB. Erich Kristofferson mówił kilkanaście lat później, że DGB starała się działać „nie rzucając się w oczy, aby nie dodatkowo polsko-niemieckich stosunków. Rzecznik prasowy Ambasady RFN w Warszawie, Klaus Reiff wtedy sugerował wręcz szefowi działu zagranicznego DGB, żeby „wstrzemięźliwie informować” niemieckie media o kontaktach DGB z działaczami Solidarności i niesionej pomocy, „a jeszcze lepiej nie przekazywać takich informacji prasie”. Przewodniczący DGB H. O. Vetter, napisał w okólniku wewnętrznym ze stycznia 1981 roku, żeby „unikać prywatnych kontaktów z działaczami Solidarności i tylko dalej odbywać stałe konsultacje”. W sprawie zaopatrzenia technicznego NSZZ Solidarność przez DGB, Vetter zarządził, żeby zgodnie z ustaleni Międzynarodowego Zrzeszenia Wolnych Związków Zawodowych „pomoc techniczna i finansowa płynęła do Polski, jeśli to możliwe, tylko szwedzkim kanałem”. Przez Szwecję i Danię przerzucano z Niemiec ciężki sprzęt poligraficzny dla polskiego podziemia.