Ciąg dalszy afery wokół nalotu pod Kunduzem oraz spór o ulgi podatkowe.
Wychodząca w Bielefeldzie gazeta Neue Westfaelische wysuwa pytanie, czy państwo może zabijać, by natychmiast odpowiedzieć:
"Tak, może. W ściśle zdefiniowanych wyjątkowych sytuacjach policjanci i żołnierze, jako nośnicy państwowego monopolu władzy, mogą również zastosować niosącą śmierć przemoc. Do wyjątkowych sytuacji należy: branie zakładników, uniemożliwianie zamachów i... wojna. Niemcy nie znajdują się jednak w stanie wojny. W każdym razie nie uczestniczą w ogłoszonej przez państwo wojnie. Zatem uwaga opozycji w Bundestagu była prawidłowa, że atak na dwie uprowadzone przez terrorystów cysterny nastąpił bez mandatu Bundestagu."
Fraenkischer Tag z Bambergu na ten sam temat:
"Niezaprzeczalne jest tylko jedno: trzeba jak najszybciej wyjaśnić kto, kiedy i co wiedział. Jak dotąd informacje przenikają do opinii publicznej kropelka po kropelce. Guttenberg musi się postarać, żeby to się zmieniło."
Heidelberska gazeta Rhein-Neckar-Zeitung analizuje:
"Gdybyśmy założyli, że tak faktycznie było, iż zlecony przez Niemców nalot wcale nie był skierowany przeciwko cysternom, czy służył rzekomej obronie obozu polowego w Kunduzie, lecz miał na celu eliminację wysokich rangą terrorystów, (...) to oficjalna strategia misji Bundeswehry w Afganistanie rozpadłaby się niczym domek z kart. Wtedy można by zarzucić obu poprzednim rządom, że utrzymywały nas w niejasności. Wówczas tym prawdziwym kłamstwem byłoby strachliwe unikanie nazywania rzeczy po imieniu; czyli misji Bundeswehry akcją zbrojną. Dlatego minister obrony Guttenberg ma rację, jeśli domaga się określenia realistycznych zasad misji."
Spór o ulgi podatkowe
Szlezwik-Holsztyn obawia się poważnego spadku przychodów z podatków po wprowadzeniu planowanego przez rząd pakietu ulg podatkowych mających stymulować gospodarkę. Grozi więc zablokowaniem rządowych planów. Sporem tym zajmuje się wychodzący w Stuttgarcie dziennik Stuttgarter Nachrichten:
„Nie, dobrą jak w Szwabii gospodynią domową Angela Merkel nie jest (maksyma prawdziwej Szwabki: nie można ciągle żyć ponad stan – przyp. red.) Jej rząd świętował wprowadzenie ulg podatkowych, kiedy nie zatwierdził ich jeszcze Bundesrat. Trochę wstyd, kiedy tak, jak w niedzielę, kanclerz i wicekanclerz muszą skoncentrować wszystkie siły, żeby w ogóle przebić się przez upór koalicji. Tak czy owak sytuacja jest osobliwa, bo szybkie, przypuszczalnie drogo opłacone porozumienie ze Szlezwikiem-Holsztynem przyniesie tylko zawiść innych landów”.
Na ten sam temat pisze wychodząca w Halle gazeta Mitteldeutsche Zeitung:
„Gdyby Merkel miało się jednak udać skłonić Szlezwik-Holsztyn do zaakceptowania pakietu ulg podatkowych, wyglądałaby jak ofiara szantażu, która zgrzytając zębami zapłaciła jednak okup. Jeżeli jej się nie uda, zostanie nieprzyjemny posmak, że pani kanclerz nie doceniła, jaki potencjał konfliktu tkwi w jej partii. Carstensen taktycznie jest przygotowany na porażkę - jeżeli przegra, może wybierać między „trochę przesadziłem” a „trochę ruszyłem z posad kanclerski fotel”.
me/sta