1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Komentarze niemieckiej prasy, sobota, 28.11.2009

Dymisja ministra Junga nie świadczy dobrze o rządzie Merkel. Komisarz Oetinger w Unii to spadek znaczenia Niemiec. Inicjatywa w sprawie zniesienia wiz do Kaliningradu - to głosy niemieckiej prasy

"Niechlubny finisz ministerialnej kariery Franza Josefa Junga to strzał w kuchnię Angeli Merkel" - twierdzi dziennik Luebecker Nachrichten. "Nowy gabinet rządzi dopiero od 4 tygodni, a już trzeba było go przeszeregować i na horyzoncie jest komisja śledcza. Tak kiepskiego startu nie miał chyba żaden rząd federalny. Ale to sama Angela Merkel odpowiedzialna jest za taką piorunującą mieszankę. To ona powołała Junga na ministra pracy, pomimo, że jak na dłoni było widać jego słabości."

"Nie można wygrać wojen na bagnach kłamstw" - twierdzi Muenchner Merkur. "A przynajmniej nie przez dowódców działających wedle demokratycznych zasad. (...) Właściwym skandalem jest nie fatalny atak rakietowy zaordynowany przez niemieckiego pułkownika na froncie afgańskim, lecz podjęta na rodzimym froncie próba zatuszowania tego rozkazu. Zdymisjonowany minister najwyraźniej nie miał pod kontrolą całego swojego aparatu. Dla kanclerz najgroźniejsze było jednak to, że minister - na czyją by to nie było prośbę - zatajał prawdę przed wyborami".

"Franz Josef Jung przysporzył rządowej koalicji kryzysu, którego korzenie sięgają jeszcze okresu rządów wielkiej koalicji" - pisze Leipziger Volkszeitung. "Ale nie ma to żadnego znaczenia politycznego. (...) Obecny minister obrony zu Guttenberg jest na najlepszej drodze. Już jego przednik Jung powinien był się pożegnać z inspektorem generalnym Bundeswehry Schneiderhanem, który zawoalowywał sprawy. Tu właśnie zawiódł minister i pozostawił w resorcie niezły bałagan."

Stuttgarter Zeitung twierdzi, że "powołanie komisji śledczej w tej sprawie jest najlepszym rozwiązaniem, a odejście Junga nie jest żadną stratą dla rządu, bo już w trakcie nagocjacji kolicyjnych rysowało się, że bez bólu można z niego zrezygnować. Wątpliwe jest, czy po nominacji Ursuli von der Layen na miejsce Junga jako minister pracy i spraw socjalnych, i powołanie Kristiny Koehler na stanowisko minister ds. rodziny ożywi jakoś pracę rządu. Jak do tej pory Koehler była niezapisaną kartą."

Słabsza pozycja

Komentator Volksstimme z Magdeburga twierdzi, że "Guenther Oettinger na stanowisku komisarza ds. energii w Brukseli oznacza dla Niemiec spadek na unijnej skali wagi stanowisk. Nawet jeżeli przewodniczący Komisji Jose Manuel Barroso wychwala to stanowisko pod niebiosa: poprzedni niemiecki komisarz Guenter Verheugen był jednak komisarzem ds. przemysłu i przedsiębiorczości czyli nieporównywalnie bardziej wpływowy. W przypadku nowego komisarza powstaje raczej wrażenie, że ktoś chciał się go pozbyć wysyłając go do Brukseli, wszystko jedno z jaką misją. Rezultat tego taki, że Niemcy reprezentowane są w Komisji Europejskiej zupełnie niewspółmiernie do swego znaczenia w Europie."

"Jako premier rządu krajowego Badenii-Wirtembergii, jednego z najsilniejszych gospodarczo regionów Europy Oettinger jest predystynowany do zajęcia stanowiska ważnego pod względem ekonomicznym" - pisze Frankfurter Allgemeine Zeitung. "Sam prosił on o przyznanie mu resortu energetycznego. Nie jest to trzonowy resort, co poznać już można nawet po tym, że przed pięciu laty nikt go nie chciał. Wszystko zależy więc teraz od samego Oettingera, ile osiągnie jako europejski polityk odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa energetycznego i wydajności energetycznej - tym bardziej, że będzie musiał działać w koordynacji z szefową unijnej dyplomacji Ashton i komisarz ds.ochrony klimatu Hedegaard."

Wspólna inicjatywa

Frankfurter Allgemeine Zeitung komentuje dziś także polsko-rosyjsko-litewską inicjatywę bezwizowego ruchu do obwodu kaliningradzkiego. "Brzmi to jak polityczna utopia"- pisze gazeta. "To, że starają się o to akurat Polska i Litwa, które przez długi czas blokowały strategiczne partnerstwo Unii z Rosją, a teraz wraz z Rosjanami zwracają się do Brukseli, nie oznacza z pewnością kresu ich konfliktów, ale jest na pewno oznaką odprężenia w tym regionie Europy. Jakby nie było jeszcze przed kilkoma miesiącami Moskwa groziła rewanżem za dyslokację w Polsce amerykańskiego systemu antyrakietowego. Napiącie w tej sprawie nieco opadło, co spowodowało przypuszczalnie tę zmianę stanowiska Rosji. Kaliningrad jako odizolowana enklawa pozostałby potencjalnym źródłem napięć. Otwarcie tego obszaru nie tylko bezpośrednio ożywiłoby handel i turystykę w tym regionie. Byłoby to także w interesie Moskwy. Jakby nie było za kilka lat Rosja będzie chciała sprzedawać prąd pochodzący z tamtejszej siłowni atomowej."

dpa / Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik

Więcej z tej kategorii