Dalajlama rozmawia z Deutsche Welle na temat stosunku wobec władz ChRL i nadziei na dialog z Pekinem.
W poszukiwaniu „drogi środka”: Dalajlama
Deutsche Welle: 50 lat na emigracji: czy ma Pan nadzieję na powrót do Tybetu?
Dalajlama: Na to liczą wszyscy Tybetańczycy.
Co może Pan zrobić, by przekonać rząd chiński o tym, że nie dąży Pan do niepodległości Tybetu, a tylko „prawdziwej“ autonomii?
W zasadzie rząd chiński dokładnie wie o tym, że nie dążę do niepodległego Tybetu i że nie jestem separatystą. Tym mianem określają mnie z politycznego wyrachowania.
Dlaczego Chiny tak bardzo sprzeciwiają się powrotowi Pana, zwalczając Pana w swej propagandzie? Na przykład szef Komunistycznej Partii Tybetu, Zhang Qingli, uważa Pana za „wilka w mnisiej szacie” czy „diabła wcielonego”. Premier Wen Jiabao zaatakował Pana osobiście jako prowodyra protestów.
Złość sprzyja wymyślaniu innym. Mnie to nie obchodzi (...) Zarzut premiera Wen Jiabao wobec mnie był poważniejszy, mianowicie stwierdził on, że protestami sterowano z Dharamsala. Zażądałem zbadania zarzutu. Ale mój apel pominięto milczeniem. Nie podjęto śledztwa. (...) Światowa opinia publiczna jest dobrze poinformowana o sytuacji w Tybecie. Dlatego też próby rządu chińskiego zatuszowania sytuacji w Tybecie szkodą tylko Pekinowi.
Matthias von Hein i Dai Ying (DW) w rozmowie z Dalajlamą
Również wielu Tybetańczyków na emigracji uważa, że prowadzona przez Pana od lat 20 polityka „drogi środka“ zakończyła się fiaskiem. Jak reaguje Pan na tę krytykę?
Strategia „drogi środka“ narodziła się w latach 70. Liczni Tybetańczycy, a także nasi sojusznicy w Indiach i na zachodzie uważają ją za zbyt łagodną. Historyczny Tybet był niepodległy. Dlatego też powinniśmy żądać niepodległości Tybetu. Pogląd ten jest powszechny wśród Tybetańczyków i ich sojuszników. (...) Tybet zdany jest na nowoczesny rozwój. Na rozwoju gospodarczym zależy też wielu Tybetańczykom. Nasza „droga środka” stara się pogodzić te żądania w naszym wspólnym interesie – w całych Chinach. (...) Przynależność do Chińskiej Republiki Ludowej pomaga Tybetowi w rozwoju gospodarczym i materialnym. Ponieważ strategia „drogi środka“ pomaga obu stronom, podjąłem się jej realizacji.
Jak ocenia Pan sytuację w Chinach?
Świat zmienia się. Tego nie można odwrócić. Należy to zaakceptować. Nie można się rozwijać w izolacji. (...) Wówczas, kiedy jeszcze byłem w Chinach, wiele słyszałem o marksizmie i leninizmie. Dziś już nic się o tym nie słyszy. Chodzi tylko o władzę, o nic innego. (...) Zatem wszystko wygląda inaczej. Dawniej w Chinach panował socjalizm, a dziś panuje kapitalizm. Chiny dostosowały się do globalnej tendencji. Mija epoka niedojrzałych, totalitarnych systemów. (...) Tak wielki kraj, jak Chiny, nie ma raczej przed sobą innej drogi, niż demokratyzacja. (...) Chiny są wielkim krajem, liczącym miliard 300 milionów mieszkańców. Jeśli Chiny poszłyby w kierunku demokracji i wolności, to pozostałyby w zgodzie z globalną tendencją.
Dai Ying /jk/bs