
Jak to możliwe? Przez 10 lat gang neonazistów dokonywał mordów na cudzoziemcach i nikt nie wpadł wcześniej na ich trop. Zrzuca się to na karb złej współpracy między instytucjami federalnymi i landowymi.
Czteroosobowa komisja śledcza zajmie się zbadaniem politycznych aspektów serii zabójstw na obcokrajowcach; domniemanymi sprawcami tych zabójstw są członkowie tzw. gangu z Zwickau. Zadaniem przedstawionego w Berlinie gremium będzie przede wszystkim krytyczna analiza i ocena współpracy organów bezpieczeństwa na płaszczyźnie federalnej i landowej, a także wypracowanie propozycji współpracy w przyszłości. Komisja nie zamierza dublować prac wcześniejszych komisji śledczych powołanych w Bundestagu i saksońskim Landtagu. Podstawowe pytanie będzie brzmiało: Dlaczego służby specjalne nie wpadły wcześniej na trop grupy neonazistowskich terrorystów?
Pochodzący z Jeny członkowie neonazistowskiego ugrupowania NSU przez blisko 10 lat operowali bezkarnie w Saksonii. Dlatego komisja będzie musiała pójść tropem zaniedbań saksońskich służb oraz policji przy wyjaśnianiu popełnionych przestępstw. W Saksonii gangowi neonazistowskich terrorystów przypisuje się liczne napady na banki.
Domniemani zabójcy cudzoziemców: Uwe Böhnhardt, Uwe Mundlos, Beate Zschäpe
Członkami tego politycznego gremium są: federalny minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich (CDU), szef dolnosaksońskiego MSW Uwe Schünemann, prokurator w Federalnym Trybunale Sprawiedliwości Bruno Jost oraz były senator ds. wewnętrznych Berlina Ehrhart Körting (SPD).
Kulejąca współpraca resortów służb specjalnych
Od chwili podjęcia próby zdelegalizowania NPD w 2003 roku poprawiła się w dużym stopniu współpraca między służbami specjalnymi na płaszczyźnie federalnej i landowej, zaznaczono w Berlinie przy przedstawieniu czteroosobowego gremium. Pierwszy raport komisji bilansujący dotychczasową współpracę organów bezpieczeństwa będzie gotowy w maju i przedstawiony na Konferencji Ministrów Spraw Wewnętrznych, którzy będą tam dyskutować nad konsekwencjami dotychczasowej współpracy i nad tym, czy konieczne jest wprowadzenie zmian do procedur i ustaw.
Dpa/Barbara Coellen
Red.odp. Iwona D. Metzner